sobota, 26 listopada 2016

250. W Norwegii, czyli gdzie?

Norwegowie lubią sobie ułatwiać. Jeśli w jakimś miejscu znajdowało się gospodarstwo / mokradła czy łąka, to możemy być pewni, że obecna nazwa do tego nawiązuje. Dziś przeprowadzę Cię przez ten "ciekawy" językowy gąszcz. Zaparz dzban kawy/herbaty, zawiń się w koc i wyrusz ze mną szlakiem norweskich miast. Jeśli jesteś ciekaw, skąd wywodzą się nazwy miast w Szwecji, koniecznie odwiedź blog Natalii.




LAND - słowo to ma w norweskim wiele znaczeń. Na przykład "et land/landet" oznacza państwo, ale będzie czymś zupełnie innym w odniesieniu do miejsc w kraju.  Jeśli powiemy "på landet", będzie to oznaczało "na lądzie" ale również "na wsi". Określenie land/landet oznacza płaski teren na którym nie ma wody (ląd), ale spotkamy się z nim często w odniesieniu do innych miejsc. Mówiąc "landsby", mamy na myśli wioskę, w której wciąż uprawia się ziemię. Zachód Norwegii określa się mianem "VESTLANDET" czyli kraina na zachodzie, natomiast na północy znajdziemy region nazwany "NORDLAND"

SÆTER / STØL - to określenie miejsca, na którym jest/było pastwisko. Co ciekawe, nazwę sæter (seter)/støl (stol) nosiły tylko te miejsca, które były na tyle daleko od miejsca zamieszkania, że gospodarze przenosili tam swoje domy na czas wypasania zwierząt. 
Vallestolen na Smøråsfjellet


BERG (ET) - określenie 'et berg' jest synonimem slowa 'et fjell' czyli góra/wzgórze. Jest to określenie góry skalistej bo 'et berg' może być również tłumaczone jako skala. Przykładami tak nazwanych miast sa np
  • Kongsberg - W pobliskich górach znaleziono srebro, a rok później, król Kristian IV założył miasto nadając mu nazwę 'Królewska Góra'
  • Tønsberg  - Pochodzenie tej nazwy jest dosyć sporne, bo mówi się, że pierwsza część pochodzi z norrońskiego 'tún' oznaczającego ogrodzone miejsce/gospodarstwo. Inne źródła mówią, że pierwszy człon 'tøn' to 'znorweszczone' angielskie słówko 'town' oznaczające miasto.  Druga część - berg - nawiązuje do Wzgórza Zamkowego 'Slottsfjellet' znajdującego się w mieście.
SUND - to dosyć ciekawe określenie, bo oznacza 'miejsce, które można przepłynąć'. Samo słówko sund pochodzi z norrońskiego i jest kojarzone ze słowem svømme (pływać). Przykłady nazw miejsc to:
  • Brønnøysund - Można je ciekawie rozczłonkować bo brønn to studnia, øy to wyspa a sund to miejsce, które można przepłynąć. Na norweskim wybrzeżu istnieje kilkanaście miejsc, które nosiły właśnie taka nazwę. Nie było to przypadkowe, bo nazwę zawdzięczały studniom, z których rybacy mogli czerpać wodę pitna.
  • Egersund - Nazwa pochodzi od 'miejsca, które można było przepłynąć' dzielącego stały ląd od Eigerøya (od 'eik' oznaczającego dąb oraz 'øy' czyli wyspa - Wyspa na której rosło dużo dębow)
  • Farsund - miejsce pomiędzy Farøy i Spindsodden, pierwsza część 'far' oznacza podróż/wyprawa/podwózka
  • Kristiansund - nazwane na cześć króla Kristiana VI, wcześniej nazywało się Fossna, od staronorweskiego 'Fólgsn' czyli 'miejsce ukrycia'.
  • Langesund - nazwa pochodzi od długiego i wąskiego 'miejsca, które można przepłynąć' dzielącego stały ląd od wyspy Lang (Langøya).
  • Ålesund  - od norweskiego słowa 'ål' oznaczającego węgorza.
'Fryderyk Chopin' w Norheimsund niedaleko Bergen
TUN - tun to łąka na której pasą się krowy i owce, ale nie oddalona na tyle żeby nazywać się sæter lub støl. Na łące może również rosnąć trawa do koszenia lub mogą tam chodzić konie. Mianem 'tun' nazywa się części miast, w których kiedyś taka przestrzeń się znajdowała. W samym Bergen mamy kilka miejsc, które zawdzięczają swoją nazwę właśnie temu. I tak np. mamy:
  • Nesttun - od nest, oznaczającego to samo co 'nærmest' czyli najbliższa. Jest to najbliższa laka. 
  • Midtun - miejsce znajdujące się zaraz obok Nesttun, gdzie 'midt' jest tłumaczone jako środkowa. Jak się domyślasz - to środkowa laka.
  • Øvsttun - 'øvre' oznacza wyżej lub dalej położone miejsce. 
Fragment "Borlo Bygdetun" u podnóża góry, przy którym zatrzymaliśmy się rok temu po drodze z Oslo
MYR - mianem 'myr' określa się tereny podmokle. Tym tokiem rozumowania, łąka która jest cały czas podtopiona, będzie nazywała się myr. Również w tym przypadku posłużę się przykładami z Bergen, bo mamy w mieście miejsca, których nazwy wskazują na to, ze znajdowały się tam mokradła.
  • Mindemyren - nie znalazłam niestety tłumaczenia słowa Minde, więc musi to być nazwa własna - możliwe, że pochodzi od nazwiska właścicieli .
  • Vadmyra - tłumaczenie jest dosyć zabawne, bo 'vadested' to gdzieś, gdzie się brodzi zatem wyobraź sobie, jak bardzo podmokły musiał to być teren skoro nazwano go ' Mokradła w których się brodzi'
LI / ÅS - o ile 'ås' to część wzgórza/wzgórze poniżej wysokości czubków dorosłych drzew, o tyle 'li' to strome zbocze takiego właśnie wzgórza. 

VIK - vik jest zatoką i miasta/części administracyjne miast leżące na wybrzeżu kraju nawiązują w swoich nazwach właśnie do tego słowa. Przykłady to:
  • Ulsteinvik - miasto zawdzięcza swoja nazwe 'Wilczej Gorze' (ulvstein) leżącej nad zatoką.
  • Narvik  - są spory co do tłumaczenia pierwszego czlonu. Istnieje kilka teorii - nar pochodzi od nazwy łodzi knarr, od imienia boga Njord, męskiego imienia Narve/Narfi lub staronorweskiego słowa 'nór' oznaczającego mały sund.
  • Larvik - pierwszy człon pochodzi ze staronorweskiego słowa 'lagar' oznaczającego wodę. W tym wypadku chodzi o najdłuższą rzekę Norwegii Numedalslågen wpadającą własnie do tej zatoki.
  • Breivik - tu jest łatwo i przyjemnie. Brei oznacza 'szeroki' i chodzi tu o szeroką zatokę
  • Gjøvik - ze staronorweskiego Djupvik, czyli 'den djupe vika' - głęboka zatoka. Poprawna nazwa to Jøvik, ale błędy w pisowni były popełniane tak często, ze przyjęto ostatecznie słowo 'Gjøvik'
FJORD - tu nie będę się rozwodzić, bo to chyba najbardziej kojarzone z Norwegia słowo świata. Jednak napisać muszę, żeby się nie okazało, że taka blogerka, a najważniejszego zapomniała.

Aurlandsfjord
ØY - samo øy to wyspa. Tutaj muszę napisać coś, co mnie dręczy za każdym razem. Często widzę na rożnego rodzaju forach internetowych i forach, określenia typu 'Mieszkam w Radøy', 'Bylam w Osterøy'. Aaaaaaaa! Jak można mieszkać w wyspie! Albo być w wyspie! Analogicznie do języka polskiego på Radøy - na Radøy, på Osterøy - na Osterøy. Amen. Koniec wywodu. A tu przykładowe nazwy:
  • Maløy - pochodzi od staronorweskiego 'mǫl' oznaczającego dno z drobnych kamieni. 
  • Nærøy - początkowo myślałam, że nazwa ma swoje źródło w slowie 'nær' czyli blisko. Bliska wyspa - czemu nie? Później doczytałam, że nær pochodzi od imienia nordyckiego boga o imieniu Njord.
VÅG - inne określenie na zatokę. Jednak, våg wchodzi w głąb lądu trochę bardziej a tym samym jest na tyle mała, że nie może być określana mianem fjord.
  • Fosnavåg - pierwszy człon pochodzi ze staronorweskiego Fólgsn i oznacza 'miejsce ukrycia'. Niestety, nie udało mi się znaleźć co tam ukrywano.
  • Honningsvåg - nie jest jasne, czy honning pochodzi od słowa róg czyli 'horn' czy może od staronorweskiego hunang oznaczającego miód
NES - mały obszar lądu który 'wystaje' na morzu. Coś jak półwysep ale o wiele mniejszy i o typowo 'spiczastej' formie. Przyrostek nes jest jednym z najbardziej spotykanych w Norwegii jeśli chodzi o nazewnictwo. Co ciekawe, miasto Åndalsnes to zlepek dwóch slow Åndal oraz Nes, jednak oba są nazwami gospodarstw. 
  • Fagernes - słowo fager jest w tym przypadku synonimem 'vakker' i oznacza po prostu 'piękny'. Mamy wiec do czynienia z pięknym spiczastym kawałkiem stałego lądu wystającego w głąb morze.
  • Finnsnes - pochodzenie po raz kolejny jest nie do końca znane. Dla jednych nazwa wywodzi sie od pobliskiego fjordu, dla drugich od męskiego imienia Finn.
  • Kirkenes - kirke lub kyrkje oznacza kościół i od takiego właśnie kościoła w tym miejscu wzięła się nazwa miasta.
  • Leknes - istnieje kilka miast nazywających się w ten sposób. Leik w nynorsk to zabawa i jest to określenie miejsc gdzie można było się bawić i tańczyć. Miejsca rozrywki.
HEIM / HJEM - nie bez powodu pierwszym skojarzeniem jakie się nasuwa jest słowo 'dom'. Oba słowa, znaczą to samo. Przykładem wręcz podręcznikowym jest:

  • Trondheim - norweskie imię Trond jest bardzo popularne. Miasto swoją nazwę wzięło właśnie stąd - był to dom Tronda. Obecnie nazwę tłumaczy się jako 'dom trønderów' czyli dom mieszkańców Trøndelag - okręgu Norwegii w którym miasto leży. (normalnie trondheimcepcja).
DAL - drugim chyba najbardziej spotykanym określeniem miejsc w Norwegii jest właśnie dolina. W różnych kombinacjach, samo Dalen, Dale lub z przyrostkiem dal. W sumie, nie ma co się dziwić, bo dolin tu dostatek.  na dodatek jakich pięknych!

  • Arendal - kto oglądał Frozen, ten na pewno słyszał tę nazwę. Pierwsza część 'aren' ma niestety nieznane pochodzenie, ale niektóre źródła podają, że może być wiązana ze słowem 'ære' czyli 'honor'. Wyjdzie z tego piękna Dolina Honoru. 
  • Brumunddal -  można rozłożyć je na trzy słowa, 'brim (brum)', 'und' oraz 'dal'. Z tego co znalazłam, zestawienie 'und' razem ze słowem 'brim' oznacza 'miejsce szumiącej rzeki', więc Brumunddal to nic innego jak Dolina Szumiącej Rzeki.
  • Lyngdal - od rzeki Lygna, co z kolei prowadzi do słowa 'lugn' co jeszcze dalej, w staronorweskim nazywane było 'logn' a oznaczało cicha/spokojna. Spokojna Dolina.  

Rosendal (Różana Dolina) w maju zeszłego roku

Trzeba przyznać, że nazwy dolin szczególnie się Norwegom udały. Nazwy wręcz bajkowe, a i widoki zapierają dech w piersiach. 
Zdaję sobie sprawę, że nazw jest o wiele więcej, ale ponieważ post urósł do niewyobrażalnych rozmiarów to resztę zostawię na następny raz. O ile oczywiście tekst Ci się spodobał i chętnie przeczytasz więcej na ten temat. Daj znać w komentarzu!

Pozdrawiam, Pati

sobota, 12 listopada 2016

249. Norweska sztuka uliczna cz.4

Śnieg przed naszym domem stopniał, temperatura wzrosła i ogólnie jest bardzo "mild" (łagodnie). Usiadłam przy komputerze w całkiem innym celu a tu nagle moją uwagę przykuł folder na pulpicie zatytułowany "Nowy street art". I spadło na mnie jak grom, że zapomniałam opublikować te zdjęcia na blogu! Już się poprawiam i udostępniam całkiem świeżą porcję bergeńskich murali. Miłego oglądania!




Może to nie mural, ale jednak jakaś forma sztuki :)







Niezwykle ciężko znaleźć "dzieła" stworzone przez #ami. Mam wrażenie, że wędrowałam ulicami miasta już tysiące razy a to dopiero moje drugie znalezisko z jej szydełkowej serii. (pierwsze TU). Są niezwykle małe i łatwe do przeoczenia, ale satysfakcja kiedy się je znajdzie jest nie do opisania :)!

Instalacja, przed którą stałam dosyć długo ale nie bardzo rozumiałam z której strony na nią spojrzeć

Wandale dodają swoje "trzy grosze" psując przy tym wizerunek miasta.


Dwa powyższe są smutnym obrazem, bo mogłyby być ozdobą a przez "artystyczne" zapędy niektórych ludzi tylko straszą.


Z ostatniego muralu jestem szczególnie zadowolona. Chyba większość wie, kim jest Banksy? Więc DOLK jest takim naszym norweskim Banksy. Jest prawdziwym bergenserem, urodził się w Bergen w 1979 roku.  Zaczynał od malowania na murach, jego murale można spotkać w największych miastach świata (Paryż, Sydney, Nowy York, Barcelona, Praga czy Tokio). W 2007 roku przeniósł swoją sztukę również "na salony". Jego malunki były dostępne w galeriach sztuki, a w roku 2013 sprzedał trzy ze swoich obrazów. Powiesz "Trzy? I co z tego? Co to za wyczyn?". To wyczyn, bo sprzedał je w ciągu 10 minut za... ponad dwa miliony koron. Obecnie artysta przeniósł się do galerii i nie maluje już na ulicach miast. Dlatego znalezienie jego sztuki na ulicach miasta, w którym się wychował cieszy podwójnie! 

Jak Ci się podobało? Zakładać buty i iść szukać następnych? Daj znać w komentarzu!

Pozdrawiam,
Pati

wtorek, 8 listopada 2016

248. Nasze "nowe" cztery łapki

Jeśli śledzisz fanpage PatiNorway na Facebooku to raczej nie ominęła Cię dobra nowina o nowym członku naszej małej, polsko-norweskiej rodzinki. Trzyletni kot rasy brytyjski krótkowłosy zamieszkał z nami ponad miesiąc temu. Teraz, kiedy wszystko wróciło do normy, a Balder nie siedzi przestraszony w najdalszym kącie szafy tylko leży rozwalony na środku salonu mogę napisać skąd właściwie się u nas wziął. 


Już od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się nad przygarnięciem/zakupem zwierzaka. Nie mieliśmy sprecyzowanych planów, wiedzieliśmy tylko, że miło by było zaopiekować się jakimś istnieniem. Na naszej liście znalazło się dużo zwierząt (gdybyśmy mieli cztery razy większe mieszkanie, to zwierzyniec by się pewnie rozrósł a tak musieliśmy ograniczyć się do jednego). Rozważaliśmy m.in. miniaturową świnkę, królika, papugę czy nawet bycie rodziną zastępczą dla osieroconych jeżyków. Wybór ostateczny padł na kota, bo jego zdjęcia skradły nam serce. 
W Norwegii istnieje kilka alternatyw "adopcji" zwierząt. 

1) Dyrebeskyttelsen
To coś na wzór polskiego TOZ. Zajmuje się ochroną zwierząt i tam można zwrócić się również w przypadku, gdy podejrzewamy że jakiemuś stworzeniu dzieje się krzywda. Dyrebeskyttelsen ma swoje oddziały w większości miast w kraju i umożliwia adopcję zwierząt (głównie kotów). Organizacja zajmuje się również pośrednictwem w przypadku gdy obecny właściciel szuka nowych opiekunów dla swojego pupila. Listę poszczególnych oddziałów można znaleźć np. TU czy TU.

2) Kattens vern
Organizacja zajmująca się kotami. Bardzo popularne w Bergen miejsce, gdzie można znaleźć swojego pupila. Kattens vern wciąż potrzebuje wolontariuszy i domów tymczasowych, dlatego może być alternatywą dla osób, które nie mogą mieć zwierzęcia na stałe. Od początku wiedzieliśmy, że nie zdecydujemy się na "nowego" kota za kilka tysięcy koron, dlatego często zaglądaliśmy na stronę internetową Kattens vern

3) Finn.no
Najsłynniejszy norweski portal aukcyjny również w tym przypadku jest bardzo pomocny. Możemy wybrać jedną z dwóch kategorii:
- TIL SALGS - na sprzedaż. Kocięta, szczeniaki, rybki, ptaki - można wybierać z całej gamy zwierząt, zarówno tych z hodowli jak i od prywatnych osób. 
- GIS BORT - oddam. Zwierzęta, które z jakiegoś powodu muszą być oddane, z założenia za darmo lub za symboliczną opłatą. Powodem może być często zła sytuacja ekonomiczna, czy zdrowotna. Serce czasem się kraje, kiedy widzi się zwierzęta 7-8 letnie, które ktoś chce oddać. To smutny widok ale rozumiem, że nie zawsze sytuacja życiowa pozwala na zachowanie pupila. Ponadto, lepiej szukać nowego domu niż uśpić, czy zostawić w lesie. Zmiana miejsca zamieszkania zwierzęcia po norwesku nazywa się "omplassering". 

Nasz piękny kot jest właśnie z takiego "omplassering". Znaleźliśmy go na finn.no, Ørjan skontaktował się z właścicielką i po kilku dniach pojechaliśmy go poznać. Miłość od pierwszego wejrzenia! Jednak, ponieważ to nie odbiór używanej sofy tylko przejęcie kontroli nad żywą istotą, musieliśmy dać właścicielce czas do namysłu. Kot cieszył się szczególną popularnością, bo ma rodowód i wielu chętnych snuło plany o wystawach. Koniec końców, to właśnie na nas padł wybór i zostaliśmy zapytani, czy nie chcemy się nim zaopiekować na stałe. Decyzja była jednogłośna i tak oto nasza mała dwuosobowa rodzina powiększyła się o cztery szare łapki radośnie biegające po mieszkaniu. Poprzednia właścicielka jest bardzo pomocna i mogę się do niej zwrócić w dowolnym momencie. Naprawdę świetnie jest mieć kogoś, kto zna zwierzaka i jego nawyki. Polecam gorąco!


Pozdrawiam,
Pati

środa, 26 października 2016

247. Nygårdsparken - droga ku lepszemu?

Kiedy przyjechałam do Norwegii trzy lata temu, słyszałam same złe opinie o parku Nygård. Przejście się uliczkami parku po zmroku mogło skończyć się (w najlepszym przypadku) tym, że zostaniemy okradzeni. Piknik na jednym z wielu pięknych trawników też nie był najlepszym pomysłem. Wszystkiemu winni byli niestety.. narkomani. W zaułkach i krzakach leżeli często bezdomni czy narkomani. Miejsce było wysypiskiem dla licznych strzykawek i mimo swojej długiej historii nie był miejscem "nr 1" do zobaczenia w Bergen. Sama przyznam, że ten czarny PR i mnie skutecznie odstraszył. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy władze miasta postanowiły się za to miejsce wziąć. W zeszłym roku zamknięto bramy parku i wyrzucono "nieproszonych" lokatorów. Wysprzątano dokładnie wszystkie zaułki i rozpoczęto przebudowę górnej części parku. Prace w górnej części trwają nadal, ale miejsce jest już od jakiegoś czasu otwarte i muszę powiedzieć, że wywarło na mnie ogromne wrażenie. Ostatnie tygodnie obfitowały w piękną, słoneczną pogodę więc bergeńskie liście miały okazję przybrać piękne kolory. Tego roku mogliśmy doświadczyć prawdziwej, złotej norweskiej jesieni. 


Plany budowy parku pojawiły się w 1880 roku. Na pomysł wpadło dwóch norweskich lekarzy, Joachim Georg Wiesener i Klaus Hanssen. Głównym założeniem było stworzenie miejsca, gdzie bergeńczycy mogli spacerować i spędzać czas na świeżym powietrzu. Park został oficjalnie otwarty pięć lat później, w 1885 roku. Miejsce zostało ogrodzone i zamykane na noc. 

Brama wejściowa do ogrodu botanicznego

W 1898 roku przekształcono miejsce w park "rozrywki". Pobierano opłatę wstępu 50 kr oferując w zamian ogród botaniczny (Museehagen znajdujące się obecnie w niedalekiej odległości od parku), ogród zoologiczny i występy fok, wystawę przedmiotów użytych przez Fridtjofa Nansena podczas ekspedycji polarnej czy kawiarnię bergeńskiego producenta kawy Friele. 

Ogród botaniczny jest obecnie na terenie Uniwersytetu w Bergen


Ogrodem zajmują się studenci



Skutkiem ciepłego października były te krokusy


Ogródek warzywny

Szklarnie

Wychodząc z ogrodu można dojść do Placu Praw Człowieka. 




Wracając w stronę parku Nygård mija się wiele takich domów. 
Idąc w stronę Møhlenpris dojdziemy w okolice Bergen Kaffebrenneri, kawiarni oferującej przepyszną kawę. Stąd możemy wejść do parku Nygård od dolnej strony. Nygårdsparken został stworzony na bazie ogrodu angielskiego. 

Na terenie parku powstało "nielegalne" przedszkole, które wzbudziło wiele kontrowersji































Jak widać na zdjęciach - park jest przepiękny. Zaczyna być również bardzo popularnym miejscem wśród mieszkańców. Mimo, że po roku 1960 zasłynął głównie z tego, że był największym siedliskiem handlarzy narkotyków w kraju, to sprawy zaczynają się mieć coraz lepiej. Paradoksem w ostatnich latach był fakt, że gmina zastanawiała się czy wyrzucić narkomanów z parku i stracić tym samym informacje o handlu narkotykami, czy może zostawić ich w parku i nadal hańbić to miejsce. Jak sądzisz? Byłeś/aś już w parku Nygård? A jeśli nie, to czy chciałbyś odwiedzić tę bergeńską perłę? Zapraszam do dyskusji!

Pozdrawiam,
Pati